Jachtserwis.pl - Portal Żeglarski - Malowanie drewna
Warsztat naprawy i remonty

woodenboat2Wczesna wiosna to doskonały czas na rozpoczęcie drobnych prac remontowych na naszym  jachcie .    Nawet  na jachcie z laminatu czy stali znajduje się sporo takiej  „drewnianej  galanterii”.  Na  pokładzie: rumpel, zrębnice, handrelingi, oklepunki, gretingi.  Wewnątrz:  schodnie,  jaskółki,  grodzie, drzwiczki szafek i wiele innych. Odłożyliśmy prace po ostatnim sezonie teraz jest właśnie  dobry  czas  by  wypełnić  te  złożone łódce zeszłoroczne obietnice. Jeżeli  to  tylko  możliwe  najlepiej  takie elementy zdemontować i zająć się ich konserwacją w domu, ogrzewanym garażu czy innym podobnym  miejscu.  Wprawdzie  minimalna  temperatura  w jakiej można lakierować to +5 oC jednak należy pamiętać, że czas schnięcia podawany jest w instrukcji dla +18 oC. Przy temperaturze +8 oC czas ten wydłuży się co najmniej dwukrotnie, a zatem i dwa razy więcej paprochów przyklei się    do  polakierowanej  powierzchni.  Trzeba także zwrócić uwagę na wilgotność - najlepiej gdyby  oscylował  około  65%.  Szczególnie  lakiery dwuskładnikowe wrażliwe są na większą wilgotność  i  potrafią  się  „zmętnić”.  Miejsce lakierowania powinno mieć także dobrą wentylację,  ale  należy  unikać  zbyt  silnych  przeciągów,  gdyż  podnoszą  kurz.  Z  tych  samych powodów  unikajmy  dogrzewania  dmuchawą. W jej miejsce lepiej jest zastosować np. grzejnik  olejowy.  Zbyt  szybkie  schnięcie  także  nie jest korzystne, lakier musi mieć czas  rozlać się tak, by utworzyć gładką i szklistą powierzchnię.  Jak  z  powyższego  widać  pod  plandeką trudno  będzie  nam  stworzyć  warunki  odpowiednie do lakierowania, nieco łatwiej będzie w  kabinie  jachtu,  ale  z  pewnością  warunki domowe lub zbliżone są optymalne również z powodu komfortu pracy.

Jeżeli nasz element jest już polakierowany, a  tak  najczęściej  bywa,  musimy  zdecydować czy  istniejącą  powłokę  usuwać  czy  można  ją pozostawić.  Często  powielanym  błędem  jest usuwanie   zastanego   lakieru   „dla   zasady”. Jeżeli  istniejąca  powłoka  zachowuje  dobrą przyczepność,   a   jest   jedynie   zmatowiała, porysowana i ogólnie zdradza oznaki zużycia wystarczy  ją  zmatowić  papierem  120  i  180 na sucho, odpylić i odtłuścić, a następnie polakierować. Można  zaryzykować  twierdzenie, że mniejszym błędem jest konserwacja starej powłoki, nawet nie w pełni udana (zawsze ją w  końcu  możemy  usunąć)  niż  wykonane  na wyrost usunięcie starego lakieru. Kolejnym  problemem  bywają  drobne  naprawy.  Często  zdarza  się,  że  powłoka  lakieru uszkodzona jest tylko w jednym miejscu – np. tam  gdzie  opierają  się  drzwiczki  szafki.  W pozostałej części element jest „jak nowy”. Czy można  naprawić  tylko  uszkodzone  miejsce, czy trzeba cały element szlifować do surowego drewna i lakierować od początku? Oczywiście miejscowa naprawa jest możliwa. Należy oszlifować   uszkodzone   miejsce,   uzupełnić powłokę najpierw gruntując naprawiane miejsce,  a  potem  dokładając  dwie,  trzy  warstwy lakieru.  Następnie  cały  element  matowimy  papierami 120 i 180, a potem lakierujemy w całości minimum dwa razy. Przyjmijmy  jednak,  że  z  istniejącą  powłoką  jest  źle.  Lakier  miejscami  zszedł  do żywego drewna, w innych uparcie się trzyma. Całość wygląda fatalnie i o żadnej odnowie i konserwacji  nie  ma  mowy.  W  celu  usunięcia starej  powłoki  możemy  posłużyć  się  trzema metodami  opalarką,  szlifierką  ,  albo  preparatem  chemicznym  do  usuwania  farby  (paint remover).  Każdy  z  wymienionych  sposobów ma swoje wady i zalety. Pokrótce  można  powiedzieć,  że  zaletą opalania  jest  brak  konieczności  kupowania materiałów    eksploatacyjnych.    Z    drewna można usunąć tą metodą większość rodzajów farb  (blacha  szczególnie  cienka  zbyt  szybko rozprowadza  ciepło,  laminatu  w  ogóle  nie można  opalać).  Jeżeli  następnie  zamierzamy opalane  drewno  lakierować  na  bezbarwno to  największym  ryzykiem  jest  pozostawienie ciemnych  śladów  w  miejscach,  w  których drewno zostało zbyt mocno nagrzane i uległo „przypaleniu”.  Problem  dotyczy  w  większym stopniu drewna o jasnej barwie i ma charakter czysto estetyczny (nie wpływa na wytrzymałość drewna). O  szlifowaniu  nie  ma  co  się  rozwodzić. Szlifować i tak na końcu trzeba będzie, zarówno  po  opalaniu  jak  i  użyciu  paint  removera. Jedno na  co  warto  zwrócić  uwagę:  nic  nie uczyni  takiego  spustoszenia  jak  szlifierka kątowa zaopatrzona w krążek o grubej granulacji w rękach niedoświadczonego szkutnika amatora. Na oko wszystko będzie ok. i robota postępuje żwawo, ale pierwsze pogładzenie ręką szlifowanej  powierzchni  ujawni  to  co  potem bezlitośnie  wyjdzie  pod  lakierem  –  wzgórza i  doliny  w  obrabianym  materiale.  Poza  tym powstanie  ogromna  ilość  drobnego  pyłu,  co w  wypadku  kiedy  lakierować  zamierzamy  w tym  samym  pomieszczeniu  ma  znaczenie. Tym którzy stawiają na szlifowanie radzę używać  szlifierki  oscylacyjnej,  albo  oscylacyjno – obrotowej z regulatorem obrotów, a także papierów  z  otworkami  oraz  podłączonym odkurzaczem. Na   koniec   środki   chemiczne.   Epifanes Paint  Remover  ma  postać  gęstego  białego żelu.  Nakłada  się  go  pędzlem  dość  grubo  na oczyszczany element. Uwaga na ręce i szczególnie na oczy. Smarujemy i dajemy pracować naturze.   Sami   udajemy   się   na   zasłużoną przerwę.  Żel  dobrze  się  przechowuje.  Można go zużywać w miarę potrzeb. Po roku stania w napoczętej puszce nic nie straci ze swoich żrących właściwości. Następnie po ok. 15 min. usuwamy  żel  z  rozmiękczonym  lakierem  czy farbą za pomocą cykliny. Żel ma także tą zaletę, że ługuje podłoże usuwając ewentualne zanieczyszczenia.   Nie   uszkadza   przy   tym Sika?eksu. Kiedy  usuniemy  starą  powłokę  dalej  postępujemy  tak,  jakbyśmy  mieli  do czynienia  z surowym drewnem. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na suchość drewna, nie powinna ona przekraczać 13%. W praktyce możemy przyjąć, że jeżeli drzazga z drewna łamie się jak zapałka to drewno jest odpowiednio suche. W celu  uzyskania  czystej  i  równej  powierzchni drewno szlifujemy papierem ściernym  na sucho poczynając od gradacji 40-60, a kończąc na 180-220. Szlifowanie wykonujemy wzdłuż słojów  drewna.  Kolejne  etapy  to  odkurzanie np. odkurzaczem   oraz  odtłuszczanie, które jest szczególnie ważne w przypadku drewna egzotycznego o dużej zawartości żywic takich jak tek lub iroco. Do odtłuszczania można użyć Epifanes Sprythinner for Paint & Varnish albo denaturatu, którym dwukrotnie przecieramy  powierzchnię  przeznaczoną  do lakierowania i czekamy, aż odparuje.


Wybór lakieru.


Sprawa niełatwa, sam tylko  Epifanes  produkuje  11  różnych  rodzajów lakieru. Skomponowanie lakieru podobnie jak projekt  dobrej  łodzi  wymaga  udanych  kompromisów, gdyż jedne cechy wykluczają inne. Dla przykładu lakier bardzo twardy nie będzie jednocześnie elastyczny. Także my sami w zależności od zastosowania oczekujemy różnych cech od powłoki. Od lakieru na zewnątrz łodzi będziemy oczekiwali bardzo dobrej odporności  na  warunki  atmosferyczne,  wodę  słodką i  słoną  oraz  promieniowanie  UV.  Jednak  dla lakieru do wnętrz będą to cechy drugorzędne,  tam  chcielibyśmy,  aby  lakier  był  odporny na   uszkodzenia   mechaniczne   i   chemikalia domowe. Sprawa pierwsza – lakier jedno czy dwuskładnikowy.  Zaletą  lakierów  dwuskładnikowych, zwykle poliuretanowych jest  twarda  powłoka  bardzo  odporna na uszkodzenia mechaniczne. Są także wady: trudniejsza aplikacja i konserwacja oraz mała elastyczność.  Kiedy  zatem  można  polecić  lakier dwuskładnikowy  – na drewno stabilne wymiarowo,  szczególnie  klejone  lub  sklejkę oraz  wszędzie  tam  gdzie  oczekujemy  dużej odporności   mechanicznej   czyli   na   podłogach,  schodniach,  zrębnicach  i  podobnych elementach.  Na  elementy  z  drewna  litego nie obciążanych mechanicznie zdecydowanie praktyczniejszy    będzie    tradycyjny,    olejny lakier  jednoskładnikowy  np.: Epifanes  Clear  Varnish  Gloss,  albo  prostszy  w  aplikacji  Epifanes Rapidclear. Pozostaje także sprawa ceny, lakier dwuskładnikowy jest zdecydowanie droższy. Kolejne   zagadnienie   mat   czy   połysk. Wbrew  pozorom  sprawa  nie  jest  czysto  estetyczna.  Lakier  z  połyskiem  zawsze  będzie miał lepszą odporność na promieniowanie UV odbijając  go  znacznie  więcej  niż  powierzchnia  matowa,  która  będzie  promieniowanie absorbować.  Wniosek  z  tego  prosty,  że  na zewnątrz sprawdzi się lakier o wysokim połysku z filtrem UV. We wnętrzach lepszy będzie lakier półmatowy lub matowy, który uwypukli naturalną  urodę  drewna  oraz  uczyni  mniej widocznymi wszelkie zadrapania powierzchni. Lakiery  taki  zwane  są  także  „efektowymi”, bo nakłada się je na podkład z tradycyjnego lakieru z połyskiem tylko dla uzyskania dekoracyjnego  efektu  i  odpowiedniej  odporności tak  stworzonej  powłoki. Lakierowanie  rożnych  gatunków  drewna  zasadniczo  nie  różni  się  od siebie.  Wyjątkiem  są  oleiste  gatunki  drewna egzotycznego  takie  jak  tek  lub  iroco.  Ze względu  na  zawarte  w  ich  żywicy  olejki  eteryczne drewna te bywają trudne w lakierowaniu.  Niektórzy  żeglarze  są  zdania,  by  teku  w ogóle  nie  lakierować,  ani  nie  olejować  gdyż najładniej wygląda tek, który jest tylko myty. Rzeczywiście  srebrno-szary  tek  wygląda  bardzo  dekoracyjnie.  Niestety  każde  dotkniecie tłustą  ręką  np.  od  emulsji  do  opalania,  czy po kanapce z masłem pozostawia na drewnie brzydkie ciemne plamy. Także gdy nasz jacht bazuje w mieście możemy spodziewać się, że nasz  tek  miast  pięknie  zszarzeć  przybierze kolor brudno szary, a to za sprawą zanieczyszczeń w powietrzu. Lakierowanie i olejowanie teku ma zatem niezaprzeczalne walory praktyczne.  Decydując  się  na  lakierowanie  teku należy   wybrać   produkt   przeznaczony   do takich zastosowań. W ofercie Epifanesa będą to Wood? nish Gloss oraz Rapidcoat (ten lakier jest lekko dobarwiany pigmentem tekowym). W  tych  miejscach  gdzie  istotne  są  właściwości  antypoślizgowe  teku  jak  pokład,  trap czy kokpit do zabezpieczenia drewna można użyć  albo  tradycyjnego  olejku  tekowego  np. Epifanes  Teak  Oil  Sealer,  który  ma  tą  zaletę, że przez dodatek żywicy także uszczelnia pokład, albo nowoczesnego i łatwego w aplikacji preparatu    wodorozcieńczalnego    Epifanes Teak-O-Bello. W przypadku kiedy zamierzamy odnowić starą  powłokę  lakieru  powstają  wątpliwości jakiego   lakieru   użyto   wcześniej   i   jakiego możemy  użyć  my,  aby  stara  i  nowa  powłoka „nie pogryzły” się. Nie ma przy tym znaczenia marka czy nazwa użytego lakieru, ale czy był to  lakier  chemoutwardzalny  (dwuskładnikowy)  czy  tradycyjny  lakier  jednoskładnikowy. Można przeprowadzić prosty test nasączając szmatkę acetonem i przykładając ją do polakierowanej  powierzchni.  Jeżeli  lakier  zacznie mięknąć, podnosić się i rozpuszczać to mamy odczynienia  z  lakierem  jednoskładnikowym. woodenboat1Jeżeli    powłoka    pozostanie    nienaruszona najpewniej   nasz   poprzednik   użył   lakieru dwuskładnikowego.   Można   przyjąć   ogólną zasadę,  że  na  lakier  dwuskładnikowy  można położyć zarówno inny lakier dwuskładnikowy jak i lakier jednoskładnikowy. Na lakier jednoskładnikowy  można  położyć  tylko  inny  lakier jednoskładnikowy.    Lakier    dwuskładnikowy może uszkodzić istniejącą powłokę. Przybory   do   lakierowania.   Wiele   osób uważa,   że   lśniąco   gładką,   lustrzaną   powierzchnię  lakieru  lub  farby  można  uzyskać tylko za pomącą natrysku. Nie jest to prawda. Co więcej, ponieważ zwykle nie dysponujemy odpowiednimi warunkami do lakierowania natryskowego, zwykle efekty uzyskane tą drogą są gorsze niż przy użyciu tradycyjnych metod. Czym zatem lakierować. Najczęściej do lakierowania używa się pędzli z włosia naturalnego. Warto zainwestować w taki pędzel z miękkim długim włosiem. Dobry pędzel można kupić już za ok. 20zł. Pędzel taki nie jest narzędziem jednorazowym, a nawet można powiedzieć że w miarę jak się wyrabia i po pierwszych lakierowniach zgubi luźne włoski staje się w miarę użycia coraz lepszy. O pędzel taki trzeba oczywiście  dbać  starannie  czyszcząc  go  po  każdym lakierowaniu. Doskonale do lakierowania nadają się mało u nas popularne pady z gąbki. Jako  narzędzie  jednorazowe  sprawdzają  się znacznie lepiej niż tanie chińskie pędzle. Przy dużych  powierzchniach  możemy  użyć  także wałków.  Wybierać  możemy  wałki  gąbkowe, które  zostawiają  równą  powierzchnię  jednak mogą puchnąć, szczególnie w lakierach dwuskładnikowych,  lub  wałki  welurowe,  które  są bardziej odporne jednak potrafią  gubić włoski i zostawić „pomarańczową skórkę” po lakierowaniu.  Pamiętajmy,  że  pędzel  zapewnia  najgrubsze  krycie  lakieru  ok.  60-70µ  na  mokro co po wyschnięciu daje  ok. 30-40µ powłoki suchej.  Wałek  zapewnia  krycie  co  najmniej  o 1/3 gorsze.  Rozcieńczalniki to sprawa, o której często szkutnicy  amatorzy  zapominają.  Nie  warto marnować dobrego markowego lakieru kiepskim  rozcieńczalnikiem!  Sam  rozcieńczalnik także  nie  jest  tani  i  jego  cena  sięga  często połowy  ceny  lakieru  co  należy  uwzględnić przy  kalkulowaniu  kosztów  remontu.  Rozcieńczalnik potrzebny jest  na każdym etapie lakierowania.  Pierwsze  gruntujące  warstwy zwykle  rozcieńcza  się  mocno  –  do  50%,  do dalszych  warstw  także  dodaje  się  rozcieńczalnik  jednak  znacznie  mniej  –  do  5%,  tak aby  zapewnić  dobrą  rozlewność  lakieru.  Nie powinno się rozcieńczać lakieru bardziej niż to zaleca producent, ponieważ dodając rozcieńczalnik  zmniejszamy  procentowy  udział  ciał stałych w lakierze. W efekcie po odparowaniu rozcieńczalnika  z  powłoki  nie  uzyskamy  odpowiedniego  krycia.  Dodatkowo  zbyt  płynny lakier będzie miał tendencję do pozostawiania zacieków.  Po lakierowaniu rozcieńczalnik pozwoli nam oczyścić narzędzia i także siebie. Materiały ścierne. Także temat bagatelizowany, lakiery matowi się czym popadnie, takim papierem jaki jest pod ręką. Jest to poważny i często powtarzany błąd. Niektóre lakiery wymagają matowienia przed nałożeniem każdej kolejnej  warstwy  lakieru  -  jest  to  tak  zwany szlif  międzyoperacyjny.  Jeżeli  wykonamy  go zbyt  grubym  papierem  to  zwyczajnie  usuniemy  cały  lakier,  który  nałożyliśmy.  W  konsekwencji  pomimo  nałożenia  odpowiedniej ilości warstw lakieru nie osiągniemy docelowej grubości całej powłoki. Szlif międzyoperacyjny ma   za   zadanie   jedynie   zszorstkować   powierzchnie by zapewnić odpowiednie przyleganie do  niej  kolejnej  warstwy  lakieru.  Należy  go wykonywać  papierem  400  lub  drobniejszym. Dobrze  sprawdza  się  papier  wodny  –  nie zapycha  się  i  nie  kurzy.  Matowienie  należy wykonywać  ręcznie  wzdłuż  słojów  drewna. Doskonale  do  tego  celu  nadaje  się  włóknina np. K320 firmy SIA Abrasives, która jest materiałem trójwymiarowym, nie zapycha się, jest bardzo rwała, elastyczna i można nią zmatowić  zarówno na sucho jak i na mokro. Środki ochrony osobistej. Lakierowanie nie jest pracą, która wymaga użycia szczególnych środków  ochronnych.  Dobrze  jest  mieć  biały kombinezon  lakierniczy,  który  jest  bardzo tani,  ochroni  odzież  przed  ewentualnym  zabrudzeniem  i  ograniczy  ilość  przenoszonego na  naszym  ubraniu  pyłu  i  kurzu.  Rękawice o  dobrej  manualności  i  krem  natłuszczający pomogą zadbać o skórę rąk. Przy szlifowaniu, szczególnie z użyciem elektronarzędzi należy używać   okularów   ochronnych   oraz   maski przeciwpyłowej. Przy lakierowaniu należy pamiętać o dobrej wentylacji miejsca w którym wykonujemy pracę.  Przystępując   do lakierowania dobrze jest przygotować  potrzebne  do  tego  drobne  akcesoria. Wyskalowane pojemniki (kubeczki) do odmierzania lakieru i rozcieńczalnika. Patyczki do ich mieszania – zawsze należy pamiętać o dobrym  wymieszaniu  lakieru  przed  użyciem. Szmatki  do  odtłuszczania  i  mycia  narzędzi. Taśmę  malarską  do  maskowania.  Zapewnić sobie dobre oświetlenie i możliwie największy komfort pracy. Kiedy mamy już wszystko przygotowane czas  przystąpić  do  pracy.  Dla  zilustrowania kolejnych  etapów  pracy  posłużymy  się  przykładem odnawiania zniszczonej zębem czasu achterklapy. Do jej odnowienia użyjemy tradycyjnego  lakieru  żeglarskiego  na  bazie  oleju  z drzewa tungowego, o wysokim połysku i z ?ltrem UV – Epifanes Clear Varnish Gloss. Pracę można podzielić na trzy etapy: przygotowanie podłoża, gruntowanie i lakierowanie. Konieczne jest usunięcie starego łuszczącego  lakieru,  który  w  niektórych  miejscach odszedł płatami. Odsłonięte drewno zszarzało pod  wpływem  warunków  atmosferycznych. Stary lakier został usunięty za pomocą środka chemicznego Epifanes Paint Remover. Drewno ma jeszcze liczne szare przebarwienia i jest brudne. Szlifowanie szli?erką rotacyjną kolejno krążkami o gradacji 60, 80 i 120 pozwala przywrócić, jednolity i naturalny wygląd drewna. Ostatnie szlifowanie przed przystąpieniem do lakierowania wykonujemy ręcznie płótnem 180  wzdłuż  słojów  drewna,  tak  by  uzyskać równą  gładką  powierzchnię  bez  śladów  obróbki mechanicznej. Tak  przygotowane  drewno  możemy  zagruntować  mocno  rozcieńczonym  lakierem. Po  odpyleniu  i  odtłuszczeniu  powierzchni nakładamy pędzlem pierwszą warstwę lakieru z 50% (objętościowo) dodatkiem rozcieńczalnika Epifanes Brusthinner for paint & Varnish. Czas  schnięcia  lakieru  w  18 o C  wynosi  24 godz.  Prawdopodobnie  jednak  lakier  zanim wyschnie   zostanie   całkowicie   wchłonięty przez  drewno.  Po  upływie  24  godz.  czas na  pierwsze  matowienie,  które  ma  na  celu usuniecie   podniesionych   włosków   drewna i   drobnych   zanieczyszczeń.   Wykonuje   się je  ręcznie  papierem  o  gradacji  220  wzdłuż słojów. Oczywiście po matowieniu odpylamy i odtłuszczamy powierzchnię. Zdjęcia czwarte i piąte pokazują ten etap gruntowania. Achterklapa  jest  gotowa  do  drugiego  gruntowania. Tym  razem  lakier  rozcieńczamy  w  25%  tym samym rozcieńczalnikiem. Po jego wyschnięciu  powierzchnię  matowimy  papierem  280, następnie odpylamy, odtłuszczamy i możemy przystąpić do ostatniego gruntowania z 15% dodatkiem   rozcieńczalnika.   Zdjęcie   szóste przedstawia  zagruntowaną  achterklapę.  Jak widać   drewno   zaczyna   nabierać   wyglądu jednak powłoka lakieru jest jeszcze zdecydowanie zbyt cienka. Dopiero właściwe lakierowanie  pozowali  utworzyć  powłokę  dobrze zabezpieczającą drewno. Po wyschnięciu, odpyleniu i odtłuszczeniu możemy przystąpić do właściwego lakierowania.  Teraz  do  lakieru  dodajemy  maksymalnie 5% rozcieńczalnika. Matowienie (szlif  międzyoperacyjny)  wykonane  włókniną K320 przedstawia fot. dziewiąta. Dalsze etapy naszej  pracy  wyglądają  już  jednakowo  i  nie wymagają dodatkowych ilustracji. Matowienie włókniną oraz lakierowanie powtórzyć należy jeszcze co najmniej 3 razy. Jak z powyższego widać  powłoka  lakieru  składa  się  z  trzech warstw  gruntujących  oraz  co  najmniej  czterech warstw nierozcieńczonego lakieru. Jak   grubo   i   ile   razy   lakierować.   Aby powłoka  lakieru  spełniała  swoją  ochronną  i dekoracyjna  funkcję  musi  mieć  odpowiednią grubość. Można przyjąć orientacyjnie, że grubość  ta  nie  powinna  być  mniejsza  niż  150µ. Jak  wyżej  napisano  jedna  warstwa  lakieru nałożona  pędzlem  ma  grubość  30-40µ.  Wynikałoby z tego, że nałożenie 5 warstw lakieru to będzie aż nadto. Pamiętać jednak trzeba, że  pierwsze  warstwy  praktycznie  „wsiąkają” w  drewno  i  w  niewielkim  stopniu  przyczyniają się do budowy grubości filmu. Ponadto kolejne szlify międzyoperacyjne także „pocieniają”  naszą  powłokę.  Warto  w  tym  miejscu podkreślić kolejną ważną funkcję matowienia. Drewno  nie  ma  idealnie  gładkiej  powierzchni i  pierwsze  warstwy  lakieru  odwzorowują  te nierówności. Matowiąc   lakierowany  element kolejno  papierem  220,  280  i  400  stopniowo ścinamy  „górki”  nie  naruszając  „dolinek”.  W ten  sposób  w  kolejnych  cyklach  uzyskujemy zupełnie gładką, szklistą powierzchnię lakieru. Można powiedzieć, że warstw lakieru powinno  być  tyle,  że  spoglądając  pod  światło  na lakierowany element nie powinniśmy widzieć struktury drewna tylko taką właśnie szklistą i gładką powierzchnię lakieru. Jak   widać   lakierowanie   jest   procesem pracochłonnym, wymagającym użycia dobrej jakości materiałów i narzędzi. Czy po takim lakierowaniu już nic nie musimy robić? Niestety, powłoka  lakieru  jak  wszystko  ulega  stopniowemu zużyciu. Konieczne jest jej konserwacja tak, aby utworzona dużym nakładem pracy i środków powłoka zachowywała swoje właściwości  dekoracyjne  i  ochronne.  Na  szczęście konserwacja nie jest to tak kłopotliwa jak właściwe  lakierowanie.  Sprowadza  się  do  tego, aby  raz  w  sezonie  oczyścić  polakierowany element,  zmatowić  papierem  400  lub  drobniejszym,  odpylić,  odtłuścić  i  dołożyć  jedną warstwę lakieru. W ten sposób drewniane elementy  ciągle  będą  wyglądały  ”jak  spod  igły”. Tak  właśnie  odbywa  się  to  na  podziwianych pływających  „meblach”  i  „kredensach”.  Raz utworzone  powłoki  lakierów  eksploatowane są  czasem  dziesiątki  lat  i  cięgle  wyglądają doskonale. Nie są też źródłem ciągłej katorżniczej pracy jaka odbywa się na wielu jachtach polegającej na zdzieraniu starych „zapuszczonych”  powłok  lakieru  i  budowania  nowych, często z miernym skutkiem, gdyż czasu jest niewiele, a ludzie zniechęceni ilością pracy. W efekcie powstaje powłoka zbyt cienka, która już po sezonie czy dwóch ulega takiemu zużyciu, że trzeba ją usunąć i cały kierat zaczyna się od nowa. Reasumując  lakierowanie  nie  jest  pracą trudną,  wymaga  jednak  staranności  i  cierpliwości.  Dobrego  przygotowania  zarówno materiału,  miejsca  jak  i  narzędzi.  Wykonana praca   przynosi   dużo   satysfakcji,   bowiem ładnie utrzymane drewniane elementy jachtu zawsze  przyciągają  oko  i  w  dużym  stopniu wpływają  na  subiektywne  odczucie,  że  przebywa się na pięknej i zadbanej łodzi.

Copyright © 2012-2021. All Rights Reserved.



-->